Rzeźby Małgorzaty Chodakowskiej – wywiad z artystką

Rzeźby Małgorzaty Chodakowskiej – dłuto w jej rękach zyskuje moc ożywiania tego, co martwe.

O artystce.

Małgorzata Chodakowska – niezwykle zdolna polska rzeźbiarka, która idąc za głosem serca, wyprowadziła się do Drezna, gdzie od 1991 roku mieszka i tworzy. Zgłębianie tajników rzeźbiarstwa rozpoczęła już w liceum plastycznym w Łodzi. Kolejne kroki skierowała na Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, zdarzenia losowe spowodowały jednak, że dyplom wraz z tytułem mistrzowskim uzyskała dopiero podczas kontynuacji studiów w Wiedniu. Był to początek wciąż rozwijających się zdolności manualnych, poszukiwania inspiracji i rosnącej pasji. Artystka początkowo specjalizująca się w drewnie z czasem zaczęła swoje prace urozmaicać cyną i szkłem, dziś rzeźby Małgorzaty Chodakowskiej zyskały nowe oblicze. Jej pasja pozwoliła na tworzenia zapierających dech w piersiach fontann z brązu, wszystko dzięki rękom, w których drzemie moc ożywiania tego, co martwe. Małgorzata Chodakowska i jej fontanny "Baletnice"
Jeśli nie mieliście okazji poznać tej nieszablonowej artystki, nic straconego. Zapraszamy do przeczytania inspirującego wywiadu, który udało się nam przeprowadzić.
Dluta.pl: Pani Małgorzato, rozpocznę dość banalnie. Dlaczego rzeźbiarstwo? Będąc na etapie wyboru ścieżki kształcenia, nie każdy młody człowiek wie, co chce robić w życiu. Czy Pani kroki skierowane początkowo do liceum plastycznego, następnie na Akademię Sztuk Pięknych były Pani własną, przemyślaną decyzją, presją środowiska, a może zwykłym przypadkiem, który stał się trafem w dziesiątkę? M.Ch.: Dlaczego rzeźbiarstwo? Bo to dla mnie najpiękniejszy zawód świata! Będąc dzieckiem, zaczynałam moje pierwsze kroki twórcze od rzeźbienia w kartoflach (za pobłażliwą zgodą mamy) i mydle. Potem było liceum plastyczne, gdzie mając 17 lat po przeczytaniu książki o Michale Aniele, wiedziałam, że rzeźbiarstwo to największa pasja mego życia. Dalej była Akademia Sztuk pięknych w Warszawie, u mojego ukochanego prof. Jana Kucza. Zachciało mi się również zachodniej Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, tam też zrobiłam dyplom, a chyba co najważniejsze pozbyłam się kompleksów wobec zachodu i tak zwanej sztuki współczesnej. Jestem wierna mojej sztuce figuratywnej. Dluta.pl: Pani prace zaparły mi dech w piersiach, perfekcyjne odwzorowanie ciała, nieskazitelne proporcje i niewątpliwie widoczny kunszt. Zapewne wykonanie jednej takiej pracy wymaga wielu wyrzeczeń, mnóstwa czasu i cierpliwości. Czy rzeźbienie to Pani sposób na ucieczkę od pędzącego świata? M.Ch.: Nie, to nie ucieczka od pędzącego świata to wtopienie się w niego, próba zrozumienia i niekończąca się nauka zachwytu nad nim. Drewniana rzeźba Małgorzaty Chodakowskiej Dluta.pl: Bardzo ciekawi mnie proces powstawania Pani prac. Skąd czerpie Pani inspirację, od czego rozpoczyna się tworzenie projektu, ile czasu trwa i czy ostateczny efekt jest faktycznie ostatecznym, czy może po jakimś czasie postanawia Pani zmodyfikować gotową rzeźbę? M.Ch.: Inspiracje czerpie z piękna tego świata, idę z otwartymi szeroko oczami i podziwiam, co się da. Jest oczywiście i człowiek, a w swoim perfekcyjnym pięknie i wytrenowanym ciele Tancerze. Mam paru znajomych tancerzy z baletu opery Drezdeńskiej, którzy bardzo chętnie mi pozują. Z uporem dążę do ideału i oni mi w tym pomagają. Wykonuje zdjęcia pozy, którą zamierzam wyrzeźbić, potem tworzę rysunki jeden do jednego i w zależności czy pracuję w drewnie, czy w glinie robię pierwsze przygotowania. Dluta.pl: Proszę zdradzić jakimi narzędziami należy się posługiwać, by wyczarować takie cuda? Który gatunek drewna jest najlepszym surowcem? Będzie to świetna wskazówka dla osób rozpoczynających obróbkę drewna. M.Ch.: Ja od paru lat z przyjemnością rzeźbie w dębinie, jest ona strasznie twarda, ale efekt końcowy mnie bardzo zadowala. Przygotowuję najpierw rysunki jeden do jednego, wycinam szablon i kładę na połowie przeciętego dębu. Po odrysowaniu mój mąż piłą spalinową pomaga mi wyciąć obrys powstającej rzeźby. Potem ja używam małej elektrycznej piły, ale najważniejsze są oczywiście dłuta – od bardzo dużych, po coraz mniejsze. Potem jeszcze pilniki, papier ścierny, farba akrylowa cieniutko laserunkiem położona i gotowe. Początkującym rzeźbiarzom polecam jednak lipę, to klasyka. Drewniane rzeźby Małgorzaty Chodakowskiej Dluta.pl: Ludzkie ciało to chyba Pani największa miłość? Czy próbowała Pani kiedykolwiek rzeźbić inne formy? M.Ch.: Tak, ludzkie ciało zostanie moją wielką miłością. A szczególnie ciało kobiece. To chyba bardzo ważne, żeby po tylu wiekach również kobieta wypowiedziała się na temat kobiecego ciała i duszy. Dluta.pl: W każdym kącie Pani domu znajdziemy elementy sztuki, zdecydowanie widać, że Drezno, to Pani miejsce na ziemi. Dlaczego zdecydowała się Pani na wyjazd z Polski? M.Ch.: Drezno jest przepięknym barokowym miastem, bardzo dobrze mi się tutaj tworzy. Na każdym kroku piękno rąk ludzkich i majestatyczna natura wokół. Podstawowym powodem, dla którego tu przyjechałam była MIŁOŚĆ, którą spotkałam w polskich Tatrach, będąc jeszcze studentką. Dluta.pl: Niczym krew w ludzkich żyłach, w Pani rzeźbach płynie życiodajna woda. Skąd zrodził się ten genialny pomysł przekształcenia martwej, drewnianej bryły w oryginalną, pełną ruchu fontannę? M.Ch.: Bardzo pięknie Pani to ujęła, tak ma właśnie być, one muszą ożyć. I to właśnie woda, pulsująca z moich fontann, nadaje im ruchu, tworząc złudzenie życia. Dluta.pl: Czy to prawda, że drewniane rzeźby, będące formą do wykonania odlewu późniejszej fontanny, zostają z Panią na zawsze? Co sprawia, że nie potrafi Pani się z nimi rozstać? M.Ch.: Nie, fontanny z wyjątkiem jednej są modelowane w glinie, nie mają prototypu w drewnie. Prawdą jest, że drewnianych rzeźb nie sprzedaje już od kilku lat. Powód – względy czysto egoistyczne. Dluta.pl: Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy przez zrządzenie losu musi Pani pozbyć się wszystkich prac, z wyjątkiem jednej. Bez której z nich Pani życie nie miałoby sensu i dlaczego jest ona tak ważna? Szczerze mówiąc, ja nie potrafiłabym się zdecydować. M.Ch.: Ja też szczerze mówiąc, nie mogłabym się zdecydować. Wszystkie lubię, chociaż zawsze tę, nad którą się obecnie pracuje chyba najbardziej. Drewniane rzeźby Małgorzaty Chodakowskiej Drewniana rzeźba Małgorzaty Chodakowskiej Dluta.pl: Pasja to niewątpliwie cecha, która łączy sklep Dluta.pl oraz Pani pracę. Czy istnieją jeszcze jakieś wartości, którym przypisuje Pani szczególne znaczenie? M.Ch.: Pasja to siła napędowa, dobrze ją mieć, bo całe życie nabiera dzięki temu głębokiego sensu! Inne wartości? Chyba trzeba być tak ciekawym świata, jak małe dziecko i iść przez świat zachłannie z szeroko otwartymi oczami. Dluta.pl: Cały wywiad opiera się na wspomnieniach i obecnych doświadczeniach, a co z przyszłością? Jakie są Pani plany i marzenia na najbliższe lata? M.Ch.: Plany na najbliższe lata? Jesienią ubiegłego roku postawiłam moją pierwszą fontannę w Chinach w Suzhou, Azja mnie odkryła i pokochała, zresztą z wzajemnością. Za parę tygodni zaczynam realizację na fontanny do Wietnamu. A marzenia, to oczywiście w Polsce postawić jakieś fontanny, by zachwycać nimi moich rodaków. Dluta.pl: Proszę o wskazówkę, w jakich miastach nasi czytelnicy mogą szukać fontann Pani autorstwa, by obcować z nimi „twarzą w twarz”? M.Ch.: Najwięcej moich rzeźby można znaleźć oczywiście w Dreźnie: – 2 rzeźby w Pasażu handlowym naprzeciwko Frauenkirche, -fontanna „Liebespaar” przed urzędem stanu cywilnego w Radebeul (bardzo blisko Drezna), -fontanna „Frau mit Blatt” W Dreźnie na skrzyżowaniu ulic Tiergartenstraße i Franz Liszt Straße, -pomnik dla ofiar bombardowania Drezna 1945 na cmentarzu Heidefriedhof, -fontanna 3 baleriny w Suzhou ,Chiny. Fontanny Małgorzaty Chodakowskiej Dluta.pl: Pani Małgorzato, na koniec prosiłabym o krótkie przesłanie dla naszych rzeźbiących klientów, którzy znajdują się na różnych etapach przygody z obróbką drewna. M.Ch.: Początkującym rzeźbiarzom życzę mnóstwo radości przy wykonywaniu tego najpiękniejszego zajęcia. Podstawą jest oczywiście rysunek, o którym się często zapomina, ale on bardzo uczy myślenia przestrzennego. Następnie glina, dużo trzeba modelować, aby móc wziąć kawałek drewna i przelać to na ten cudowny materiał. Dluta.pl: Serdecznie dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że Pani historia zmobilizuje początkujących i doda skrzydeł zaawansowanym już rzeźbiarzom. Jeśli zainteresowały Cię prace Małgorzaty Chodakowskie, zachęcamy do odwiedzenia jej OFICJALNEJ STRONY,  gdzie możecie obejrzeć zdecydowanie szerszy wachlarz zapierających dech w piersiach rzeźb i fontann.
Wywiad przeprowadziła Agata Głowacka Foto: Lothar Sprenger

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.